Naprawdę potwornickie ciekawostki – ekshumowano go po 18 latach, a wąsy nadal były sztywne

Co ciekawe, patent na używanie tej nazwy firma straciła w wyniku ratyfikowania traktatu wersalskiego. Firma Bayer straciła też wtedy monopol na opracowaną przez siebie aspirynę. Pomimo wielkich strat po I wojnie światowej, koncern podniósł się z trudnej sytuacji i w trakcie II wojny światowej pozwolił sobie na produkcję Cyklonu B, którym uśmiercano więźniów obozów koncentracyjnych, a więźniów osadzonych w zakładach pracy wykorzystywał do niewolniczej pracy przy produkcji. Pomimo okrycia się ogromną hańbą firma istnieje po dziś dzień i ma się naprawdę dobrze. Nieco pokrewnym tematem jest przedsiębiorstwo Dasslerów, o którym pisaliśmy w tym artykule [przejdź do artykułu].

#2. Zaginął na zawsze

Od 1948 r. na świecie miało miejsce ponad 100 przypadków zaginięć samolotów, które do dziś się nie odnalazły.

Wiele z nich to niewielkie samoloty prywatne, ale jest też cała grupa samolotów pasażerskich, które zaginęły, przepadły na zawsze i nigdy nie udało się ich odnaleźć. Jednym z najgłośniejszych przypadków zaginięcia samolotu w ostatnich latach było zniknięcie z radarów lotu MH370 malezyjskich linii lotniczych w 2014 r. Ten samolot, a przynajmniej wiele z jego kawałków, udało się odnaleźć, więc teraz nie ma już statusu zaginionego – po prostu się rozbił. W 2003 r. z kolei w Angoli miało miejsce ciekawe zdarzenie, w którym to uziemiony za niepłacone rachuneczki Boeing 727 został skradziony (prawdopodobnie przez mechanika), oderwał się od pasa i do dziś nie wiadomo, co stało się dalej – samolot nie miał włączonego transpondera, jednak według naocznych świadków skierował się nad ocean. Podobnie, w trakcie przelotu nad oceanem, w 1979 zaginął transportowy Boeing 707, a w 1962 r. nad Mikronezją w powietrzu rozpłynął się Lockheed L1049 ze 107 osobami na pokładzie. Prosty wniosek jest prosty. Samoloty najpewniej wpadają do wody i tyle, jednak problemem w tym przypadku jest to, że zawsze jakieś szczątki rozbitych samolotów wypływają na wierzch, czasem nawet po kilku miesiącach na plażach oddalonych o tysiące kilometrów – jak miało to miejsce w przypadku lotu MH370. Można więc gdybać, że piloci przeprowadzają piękne wodowanie na tafli oceanu i maszyny nie rozbijają, a ta zwyczajnie tonie w jednym kawałku, co brzmiałoby logicznie, gdyby nie fakt, że w takim przypadku na powierzchni oceanu widoczne byłyby czy to tratwy ratunkowe, czy ludzie w kapokach – w każdym razie jakieś pozostałości po próbie ratunku. Nie snujemy tu oczywiście żadnych teorii spiskowych z rodzaju „NIEWYJAŚNIONE TAJEMNICE BÓGWIECZEGO”, po prostu zwracamy uwagę na to, że to naprawdę bardzo ciekawe przypadki.

#3. Śmierdzi zagrożeniem

Zapach mężczyzny wzbudza w myszach strach i stres porównywalny z tym odczuwanym w trakcie 3-minutowej próby ratowania własnego życia wymagającej wypłynięcia z zalanego pomieszczenia. Zapach kobiet nie robi na nich żadnego wrażenia.

To sprawa o większym znaczeniu, niż się wydaje! Okazuje się bowiem, że podczas prowadzenia badań laboratoryjnych na myszach można uzyskać inne wyniki ze względu na płeć badacza. Jeśli mysz wyczuje zapach mężczyzny, to w wyniku przeżywanego stresu jest np. bardziej odporna na ból, co w przeszłości mogło zaburzać wiele wyników przeprowadzanych na gryzoniach badań. Tacy jesteśmy mądrzy w tym naszym XXI w., a – jak widać – wciąż odkrywamy, że w tej całej naszej mądrości wciąż popełniamy całą masę całkiem głupich błędów.

#4. Pioter! Burza idzie! Wyłącz komputra!

Wiele osób w trakcie burzy odsuwa się od urządzeń elektrycznych, tymczasem o wiele większą szansę na porażenie mamy biorąc w tym czasie kąpiel czy zmywając naczynia.

Dzisiejsze instalacje elektryczne i linie energetyczne posiadają wiele zabezpieczeń przed przepięciami i przed skutkami uderzeń piorunów. Większość z naszych budowli jest też odgromiona, co sprawia, że instalacje elektryczne nie są szczególnie zagrożone. Gorzej, kiedy piorun zejdzie sobie po piorunochronie aż do ziemi, gdzie znajdują się ciągi wodno-kanalizacyjne. Dobrze porażona rura jest w stanie przenieść ładunek elektryczny na wiele kilometrów, i to do wielu domów jednocześnie. Właśnie ze względu na przewodnictwo elektryczne urządzenia podłączone na stałe do wody powinny mieć swoje oddzielne „korki” w naszych instalacjach (pralka, zmywarka, bojler, niektóre lodówki). Oczywiście ciągi wodno-kanalizacyjne są w Polsce w zdecydowanej większości odizolowane od gruntu i przypadki uderzenia pioruna w część tej instalacji są naprawdę niezwykle rzadkie, mimo wszystko wciąż niebezpieczne.

#5. Naprawa muzyczna

W języku angielskim funkcjonuje określenie

Znając naszą narodową, wrodzoną kreatywność, to do polskich słowników powinno wpisać się określenie „naprawa przez jebnięcie”. Nie zważając jednak na uzus i językową przejrzystość, należy przyznać, że takich właśnie napraw perkusyjnych dokonywaliśmy najczęściej, w szczególności jeszcze pod koniec zeszłego stulecia, kiedy to problem zimnych lutów w krajowych i wschodnich sprzętach był całkowicie powszechny. Dziś najczęstszą ofiarą perkusyjnych naprawiaczy są zapewne wszelkiego rodzaju piloty i innego typu kontrolery na baterie. Wiadomo w końcu, że ogrzanie baterii w dłoniach zwiększa natężenie prądu o 10%, walnięcie pilotem w fotel zwiększa wydajność baterii o połowę, a stuknięcie pilotem w dłoń w niedziele wolne od handlu, z zamkniętymi kioskami z bateriami, przedłuża żywotność baterii nawet o 100%.

#6. Wesoła szkoła

Na belgijskich stołówkach szkolnych serwowano piwo stołowe (1,5% alkoholu) jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku.

Najstraszniejsze w tym fakcie jest to, że kiedy dziś mówimy o latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, to dla obecnych uczniów podstawówek są to czasy tak odległe, jak kiedyś dla większości z nas odległe były lata 40. w opowieściach naszych dziadków. Bez dalszego komentarza…

#7. Problemu nie ma, jak go nie widać

W Limie, stolicy Peru, znajduje się 10-kilometrowy

Mur ma dwojakie zastosowanie – dzięki niemu turyści i mieszkańcy bogatszej dzielnicy nie muszą oglądać nieładnej części miasta, a mieszkańcy drugiej strony barykady nie muszą oglądać znienawidzonych mord gringos. W sumie wszyscy są zadowoleni, ale w naszej rzeczywistości nieco ciężko jest nam to sobie wyobrazić. Choć z drugiej strony te nasze wszystkie strzeżone osiedla też coś o nas mówią.

#8. Twardziel wąs!

Salvador Dalí uwielbiał mieć wąsy ustawione na

Wielki twórca surrealizmu zmarł w 1989 r., a spokój jego ciała zakłócono po 18 latach, ponieważ znalazła się kobieta, która od kilku lat twierdziła, że jest jego córką i od 2015 r. domagała się w sądzie wszelkich związanych z tym praw (o wartości około 300 milionów euro). Ze względu na hiszpańską politykę i nastroje społeczne, sąd nie mógł po prostu spuścić jej na bambus, bo słowo każdej kobiety w tym kraju jest święte i niepodważalne, a umorzenie sprawy zostałoby odebrane jako akt szowinizmu, tzw. maczyzmu, i ucisku ze względu na płeć. Sąd przy takiej presji społecznej i w obliczu braku pozostałości po artyście, z których można by było pobrać próbkę DNA, zdecydował o ekshumacji zwłok wielkiego ekscentryka. Pobrano kilka próbek z jego ciała, przekazano je do laboratorium i dopiero wtedy spuszczono babeczkę na bambus, bo żadnego pokrewieństwa badania oczywiście nie wykazały. Kobieta odwołała się od wyroku, twierdząc, że nie ma żadnych dowodów na to, że próbki DNA pochodziły od Salvadora, a ona sama nie dostała żadnych dokumentów z badań laboratoryjnych, więc uważa, że wyniki zostały podrobione. W tym samym czasie sąd obciążył ją kosztami wszystkich procesów, jakie wytoczyła. Sprawa ucichła, choć kobieta prawdopodobnie nadal wierzy, że jest córką Salvadora, bo kiedyś babcia jej opowiadała, że podobno jej mama spotykała się z wielkim ekscentrykiem niedługo przed jej urodzinami. Nie mogła więc przewidzieć, że wszystko się tak skończy, co jest dość dziwne, bo na co dzień zajmuje się wróżbiarstwem… Ciekawe, czy ma w domu strukturyzator wody…

Poprzednio pytaliśmy, czy przespałbyś się z tą kobietą?

Let’s block ads! (Why?)

Źródło: Joemonster.org

Podziel się!

Dodaj komentarz