O tym, jak Sowieci pożar bombą atomową gasili

W grudniu 1963 r. podczas wiercenia studni nr 11 w polu gazowym Urta-Bulak w południowym Uzbekistanie (ówczesna republika ZSRR), który znajduje się około 80 km na południowy wschód od Buchary, utracono kontrolę nad odwiertem na głębokości 2450 m. Właśnie na tej głębokości Sowieci dostali czego chcieli. Mianowicie dowiercili się do złóż gazu. Jednak nie oszacowali ciśnienia, pod jakim się ów gaz znajdował. Dość powiedzieć, że wypchnął on wiertło i ponad 2 kilometry rur na powierzchnię. Przy okazji platforma wiertnicza przewróciła się i została poważnie uszkodzona. Na domiar złego wybuchł pożar, od którego gaz się zapalił.

Gaszenie pożaru bombą - Joe Monster

Gazu było niemało, bo na powierzchnię dziennie wydobywało się 12 milionów metrów sześciennych gazu otworem o średnicy 12 centymetrów. Ilość, którą zużywa 150 000 miasto. Przez rok. Przystąpiono do gaszenia pożaru. Konwencjonalne środki nie zdały egzaminu, dlatego wezwano do pomocy wojsko. To zaczęło ostrzeliwać ogień z artylerii w nadziei, że jakiś pocisk trafi w otwór i na chwilę go zamknie. I chwila będzie na tyle długa, że ogień przestanie płonąć. Zabawa w strażaków trwała 1074 dni. Jak poważny był ogień? Ano 300 metrów od niego było gorąco i nie można było podejść bliżej bez ryzyka poparzeń ciała.

Gaszenie pożaru bombą - Joe Monster

Sytuacja zaczęła robić się dramatyczna, bo przez żar towarzyszący pożarowi zaczęła wysychać ziemia i zaczynało brakować wody w okolicznych studniach. Ale zagrożone były nie tylko okoliczne miejscowości, bo ogień zagrażał odwiertom na polu gazowym Urta-Bulak, oraz tym na pobliskim polu gazowym Pamuk, a wszystko przez dym i sadzę unoszące się w powietrzu i nie pozwalające pracować. Zatem podjęto jedynie słuszną decyzję. Postanowiono ugasić pożar najpotężniejszą rzeczą, jaką ZSRR dysponowało. Bombą atomową. No ale mieli jeszcze na tyle rozwagi, by nie pierdyknąć tym, co mieli w arsenale, tylko poprosić naukowców o zrobienie specjalnej bomby. I naukowcy zrobili taką. Wywiercono dwa otwory o średnicy 35 centymetrów (podstawowy i zapasowy) i wprowadzono specjalnie przygotowany przez laboratorium broni jądrowej Arzamas 30-kilotonowy ładunek. 30 września 1966 roku pierdykło, a 23 sekundy później ogień zgasł. Otwór został trwale zasklepiony.

https://youtu.be/Cp1ZLVObADE

Kilka miesięcy po zamknięciu otworu nr 11 na Urta-Bulak utracono kontrolę na innym odwiercie na pobliskim polu, polu gazowym Pamuk. Ogień ugaszono w podobny sposób.

Tym razem wykorzystano specjalny materiał wybuchowy opracowany przez laboratorium broni nuklearnej w Czelabińsku. Został zaprojektowany i przetestowany, aby wytrzymać wysokie ciśnienia i temperatury przekraczające 100°C, których spodziewano się w odwiercie. Ładunek zaprojektowano tak, aby miał zaledwie 24 cm średnicy i około 3 m długości, aby ułatwić jego wykorzystanie w konwencjonalnych otworach wierconych podczas wydobywania gazu i ropy naftowej. Drugi sukces dał sowieckim naukowcom dużą pewność co do wykorzystania tej techniki w gaszeniu pożarów szybów gazowych i naftowych.

W kwietniu 1972 r. 14-kilotonowa bomba atomowa została zdetonowana w celu uszczelnienia odwiertu gazowego w polu gazowym Mayskii, około 30 km na południowy wschód od miasta Mary w Turkmenistanie. Bomba była zaprojektowana przez czelabińskich naukowców.

Znalezione obrazy dla zapytania 1981 gas deposit bomb

W lipcu 1972 r. zasypano tą metodą kolejny szyb z uciekającym gazem, tym razem we wschodniej Ukrainie, 65 km na południowy zachód od Charkowa.

Ostatnia próba zastosowania bomby atomowej w zasypaniu szybu miała miejsce w 1981 r. W odwiercie gazu w złożu Kumżyńskiego na północnym wybrzeżu Syberii Zachodniej w pobliżu ujścia rzeki Peczory, 50 km na północ od miasta Narjan-Mar. Tu coś poszło nie tak, jak powinno – według raportów otwór na bombę wywiercono w złym miejscu. Więcej atomowych prób Sowieci nie podejmowali. Albo też niespecjalnie się nimi chwalili.

Źródła: 1, 2

Let’s block ads! (Why?)

Źródło: Joemonster.org

Podziel się!

Dodaj komentarz