Małgorzata Rozenek: Jestem przyzwyczajona do tego, że ludzie mnie oceniają. Zdążyłam się już uodpornić, a najlepszą lekcją życia i wytrwałości była szkoła baletowa

Prezenterka przyznaje, że czasami czuje presję ze strony innych ludzi, którzy chcą jej nakazywać, jak ma się zachowywać, w co ubierać, co mówić i jak układać swoje relacje z najbliższymi. Przyzwyczaiła się już więc do tego, że jest pod lupą, ale za nic nie ulega żadnym naciskom. Sama podejmuje decyzję, co jej przystoi, a co nie wypada. I niezależnie od tego, czy spotka się to z akceptacją otoczenia, czy też nie, ma satysfakcję, że działa w zgodzie ze sobą, a to jest dla niej najważniejsze.

Małgorzata Rozenek wspomina, że była poddawana dość surowym ocenom już od dzieciństwa. Przez wiele lat zdążyła się więc uodpornić na krytykę, przytyki i niezbyt miłe uwagi.

– Kiedy w wieku 10 lat zaczynasz edukację w szkole baletowej, która opiera się na bardzo surowym, bardzo mocnym i często brutalnym systemie ocen, to już dla mnie to, co się dzieje w moim dorosłym życiu zawodowym, zawsze będzie mniej niż to, czego doświadczyłam jako dziecko. Więc to nie jest tak, że jakoś przesadnie nad tym rozmyślam. Ja już do tej oceny na swój temat jestem bardzo przyzwyczajona, bo tak naprawdę nie znam innej rzeczywistości – mówi agencji Newseria Lifestyle Małgorzata Rozenek.

Prezenterka uważa, że niezależnie od tego, co i jak będziemy robić, zawsze znajdą się tacy, którym nie będzie się to podobać. Dlatego nie warto oglądać się za siebie i uzależniać swojego działania od oceny innych. Trzeba konsekwentnie podążać wybraną przez siebie drogą, rozwijać swoje pasje i żyć tak, by niczego nie żałować.

– To, co dla mnie jest niezwykle ważne, do czego namawiam dziewczyny w „Projekcie Lady” i w ogóle wszystkie kobiety, to jest to, żeby żyły zgodnie z tym, co im w duszy gra, to jest najważniejsze. Postępuj tak, jak ty chcesz, bo tak naprawdę to jest twoje życie – mówi.

Małgorzata Rozenek podkreśla, że każdy człowiek jest inny, wywodzi się z innego środowiska i ma swój określony kanon wartości. Otoczenie może to akceptować bądź nie. Ważne jednak, żeby poza oceną było miejsce na tolerancję.

– To jest tak, że nie tylko w Polsce, ale w ogóle na świecie jest teraz zgoda na ocenę różnych zachowań. Bardzo powoli to się zmienia i zaczyna iść w dobrą stronę, bo nie ma jednej obiektywnej prawdy. Każdy ma prawo do swojego życia, każdego życie różni się właśnie dlatego, że urodził się w innym miejscu, w innym czasie, w innym ciele – mówi prezenterka.

Newseria.pl