Niczym koty nocą wpełzają pod podwozie. Czytelnik ostrzega przed złodziejami katalizatorów

Niczym koty nocą wpełzają pod podwozie. Czytelnik ostrzega przed złodziejami katalizatorów
Powód jest prosty. To cenne elementy wyposażenia aut. Marki takie jak np. Mitsubishi do produkcji katalizatorów do swoich samochodów używają nawet niewielkich domieszek szlachetnych metali. W skupie można za taki wziąć nawet 2000 zł. Nic więc dziwnego, że nie brakuje amatorów łatwego wzbogacenia się, a proceder zaczyna spędzać sen z powiek właścicieli nie tylko najnowszych modeli samochodów.

Jeden z czytelników, który zwrócił uwagę na ten, narastający problem w Świnoujściu, zauważa, że łupem złodziei padają już także katalizatory nieco starszych modeli, m.in. Lanosów i Mercedesów. Specjaliści branżowych portali zwracają uwagę, że kradzione katalizatory to łatwiejszy zarobek.

Bardzo trudno je namierzyć, bo nie są przypisane do konkretnego egzemplarza auta, ani nie ma na nich numeru VIN, który umożliwiałby ich identyfikację. To zwykła część zamienna. Ale nie taka zwykła, bo zawarte w nim metale szlachetne (głównie pallad, rod i platyna) są bardzo cenne.

Warto więc zwracać baczniejszą uwagę na to co dzieje się po zmroku na Świnoujskich parkingach, na którym zostawiliśmy samochód. Promień latarki z za karoserii może być sygnałem, że ktoś chce „wykastrować” nasz samochód z cennego urządzenia.

źródło: www.iswinoujscie.pl