Zmarł Krzysztof Krawczyk, będziemy o nim pamiętali także w Świnoujściu!

Zmarł Krzysztof Krawczyk, będziemy o nim pamiętali także w Świnoujściu!
Jak zawsze-pełen optymizmu i radości życia, żywiołowy. Choć wielu zaliczało go od lat do tzw. „dinozaurów” polskiej sceny, to on potrafił bronić się przed upływem czasu. Co pewien czas odnajdywał swoją nową, estradową i życiową rolę. Podziwialiśmy go niejednokrotnie także w Świnoujściu. 6 sierpnia 2005 roku, na deskach naszego amfiteatru był gwiazdą wielkiej letniej trasy koncertowej TV Polsat, RMF FM, tygodnika „Naj” oraz Interia.pl. Dla kariery, bardzo dojrzałego już wówczas artysty, przełomowym wydarzeniem stała się ze świnoujskim muzykiem i kompozytorem Andrzejem Smolikiem. Płyta, której świnoujścianin był producentem osiągnęła status platynowej.

Nic dziwnego, że, wchodząc wówczas na letnią scenę przy Matejki mówił; „witam Państwa!, ogromnie cieszę się, że mogę dziś w wystąpić w Świnoujściu, mieście mojego wielkiego przyjaciela, Andrzeja Smolika!”.

Była to obopólna fascynacja; wzajemne oczarowanie dojrzałego wokalisty i kompozytora-multiinstrumentalisty, który przebojem wkroczył do elitarnego klubu polskiej sceny muzycznej. Tego faktu nie przegapił redaktor Grzegorz Kajdanowicz, prowadzący poniedziałkowe wydanie „Faktów” TVN. Andrzej Smolik był jego gościem.
Zmarł Krzysztof Krawczyk, będziemy o nim pamiętali także w Świnoujściu! [1]

Świnoujścianin wspominał pierwsze spotkanie z Krawczykiem gdy ten przyjął zaproszenie do jego warszawskiego mieszkania. Bez gwiazdorskiego dystansu, już po paru minutach poczuli wspólną, artystyczną chemię”.

Z czasem okazało się, że przyjacielska fascynacja muzyków dla Krzysztofa Krawczyka połączyła się z fascynacją rodzinnym miastem Smolika. A we wspomnianym wieczorze TVN pojawiły się fotografie zmarłego artysty w naszych nadmorskich plenerach.

Na smutną informację, jako jeden z pierwszych zareagował na swoim oficjalnym profilu właśnie Andrzej Smolik

„Krzysztof był jednym z najbarwniejszych, najbardziej ekscentrycznych i najfajniejszych ludzi jakich miałem okazję spotkać podczas mojej prawie 30 letniej przygody z rodzimym show biznesem.

Pomieszanie Indianina, Katolika, Rockandrollowca i miłośnika życia w każdej możliwej odsłonie. To był starszy kolega, który od pierwszego taktu budził sympatię a potencjalny dystans redukował do zera. Pamiętam kiedy pierwszy raz przyszedł do naszego malutkiego mieszkania gdzie w mini pokoiku miałem studio, wspiął się na czwarte piętro i przyniósł mojej narzeczonej bawarkę w żółtym termosie, słynne kanapki Krawczyka grubości hamburgera, własnej roboty sok z pomidora i powiedział do nas kochane dzieci najpierw dobrze i zdrowo zjecie a potem przejdziemy do nagrań:) Jak go nie kochać. Zostaną wspomnienia i piosenki.”
źródło: www.iswinoujscie.pl Źródło: iswinoujscie.pl