Monika Jarosińska: Na Sri Lance wróciły do mnie demony sprzed lat i moja wytrzymałość psychiczna była poddana testowi. Dwie uczestniczki mocno mnie zawiodły

Aktorka zauważa, że będąc w dżungli w dość ekstremalnych warunkach, nie dało się uniknąć skrajnych emocji i nieporozumień. Każda uczestniczka w jakimś momencie przeżywała kryzys, co nie pozostawało bez wpływu na relacje z innymi. Monika Jarosińska przyznaje, że również ona na planie na Sri Lance toczyła wewnętrzne bitwy, bo wróciły do niej nieprzepracowane traumy. Docenia jednak to, że w chwilach słabości miała wsparcie w większości uczestniczek.

– Ja się świetnie dogadywałam ze wszystkimi dziewczynami, może poza dwoma wyjątkami, gdzie znałam osoby z dawnych czasów i bardzo im kibicowałam, ale wobec tego, co zaistniało w dżungli, bardzo się rozczarowałam. Poza tym ja słynę z ciętego języka i z tego, że mówię wprost, o czym myślę, bo w obecnych czasach jest dużo hipokryzji, zresztą tak było, odkąd pamiętam. W tym programie ludzie też mogą mnie zobaczyć z prywatnej strony, której nikt nigdy wcześniej nie poznał – mówi agencji Newseria Monika Jarosińska.

Tuż przed premierą „Królowej przetrwania” aktorka zapowiadała na Instagramie, że w programie nie zabraknie kontrowersji i mocnych scen.

– Wróciły do mnie demony sprzed lat, ale nie opowiadam o nich, tylko były takie momenty, gdy moja wytrzymałość psychiczna była poddana testowi. Zresztą myślę, że każda z nas w pewnym momencie, będąc w dżungli, pękła. Muszę powiedzieć, że takich dziewcząt, które spotkałam w dżungli, dawno nie spotkałam w prywatnym życiu – mówi.

Monika Jarosińska podkreśla, że z większością uczestniczek doskonale się dogaduje. Cieszy się więc, że dzięki programowi mogła nawiązać nowe znajomości i wierzy, że przetrwają one próbę czasu.

– My po programie się przyjaźnimy, trzymamy się razem, mamy wspólną grupę. Oczywiście pojawiają się wspomnienia z pobytu na Sri Lance, ale gadamy też o różnych innych, nawet prywatnych rzeczach. Mam więc poczucie, że pierwszy raz w życiu mam fenomenalne wsparcie dziewcząt, bo niektóre są przecież młodsze ode mnie o 20–30 lat. Wiek jednak nie miał i nie ma żadnego znaczenia, przynajmniej dla mnie i myślę, że dla dziewcząt też – mówi.

Aktorka chwali też Małgorzatę Rozenek-Majdan. Jej zdaniem doskonale poradziła sobie w roli prowadzącej, bo starała się łagodzić wszelkie konflikty, chętnie służyła radą i dobrym słowem, motywowała i pocieszała.

– Było genialnie, Gośka była świetną prowadzącą, bardzo nas wspierała, ale kiedy miał być poker face i miałyśmy się trochę bać, to trochę się bałyśmy. Natomiast bałyśmy się nie Gosi, tylko zadań, tego, co jest na przykład przed nami, czy momentu eliminacji. Wtedy Gosia była tajemnicza, że nic nie można było wyczytać z jej reakcji. Chciałabym jeszcze raz tam wrócić – dodaje Monika Jarosińska.

Premierowe odcinki programu „Królowa przetrwania” można oglądać w środy o godzinie 21:30 na antenie TVN.

Źródło: Newseria.pl