Rośnie presja Chin na europejski przemysł. 14 unijnych podmiotów z nałożonymi ograniczeniami eksportowymi

Rośnie presja Chin na europejski przemysł. 14 unijnych podmiotów z nałożonymi ograniczeniami eksportowymi

Politechnika Wrocławska i firma VIGO Photonics znalazły się wśród 14 unijnych podmiotów ze strategicznych sektorów objętych chińskimi restrykcjami eksportowymi. To odpowiedź władz w Pekinie na nowy pakiet sankcji Unii Europejskiej wobec Rosji. Analitycy OSW wskazują, że jest to nie tylko sygnał świadczący o gotowości Chin do dalszego popierania rosyjskiej polityki, ale także o coraz większej asertywności wobec działań UE.

Reakcją Pekinu na 21. pakiet sankcji Unii Europejskiej przeciwko Rosji jest wpisanie 14 unijnych podmiotów na de facto listę sankcyjną Ministerstwa Handlu Chińskiej Republiki Ludowej. To oznacza, że natychmiast, od momentu wprowadzenia kontrsankcji przez Chiny zabrania się eksportowania produktów podwójnego zastosowania zarówno przez podmioty chińskie, jak i podmioty zagraniczne korzystające z chińskich półproduktów, komponentów i technologii do przedsiębiorstw wpisanych na tę listę – wyjaśnia w rozmowie z agencją Newseria Paulina Uznańska, analityczka z Zespołu Chińskiego w Ośrodku Studiów Wschodnich.

W 21. pakiecie sankcji wobec Rosji, który został przyjęty 23 lipca, Unia Europejska objęła restrykcjami 14 podmiotów chińskich i hongkońskich za wspieranie rosyjskiej machiny wojennej. Po raz pierwszy Chiny odpowiedziały bezpośrednio na decyzję UE, stosując zasadę oko za oko, ząb za ząb, i zrobiły to już następnego dnia. Wcześniej, jak wskazuje ekspertka OSW, odpowiedź Pekinu ograniczała się jedynie do sektora bankowego albo do „karania” niektórych przedsiębiorstw Unii, które miały rzekomo brać udział w dostarczaniu broni Tajwanowi.

Chiny uderzają w takie unijne podmioty, które pochodzą ze strategicznych sektorów mających bardzo duże znaczenie dla modernizacji sił zbrojnych państw NATO. Chodzi tutaj o sektor zbrojeniowy, fotoniki, półprzewodników i technologii morskich. Chińczycy bardzo precyzyjnie wybierają przedsiębiorstwa i uderzają w nie po to, żeby ograniczać zdolność do wzmacniania wschodniej flanki NATO – wyjaśnia Paulina Uznańska.

Na liście resortu handlu ChRL znalazły się m.in. przedsiębiorstwa niemieckie, czeskie, włoskie, francuskie, litewskie, holenderskie i bułgarskie. Są wśród nich także dwa podmioty z Polski – firma VIGO Photonics i Politechnika Wrocławska.

Chociaż nie mamy oficjalnego uzasadnienia strony chińskiej, dlaczego wybrano akurat te dwa podmioty, to widzimy, że wybrano instytucje, które są ważne dla sektora obronności. Politechnika Wrocławska to jedyna uczelnia wyższa na tej liście; placówka ta – m.in. z funduszy unijnych – prowadzi badania nad technologiami dronowymi, nad zastosowaniem sztucznej inteligencji na polu walki, ale jednocześnie współpracuje też w ramach innych grantów badawczych z uniwersytetami chińskimi. Z drugiej strony VIGO Photonics to jest strategicznie ważna spółka w zakresie detektorów podczerwieni, która ma duże znaczenie na europejskim rynku obronności – mówi analityczka.

Jak ocenia, jeśli UE będzie wywierać na Pekin presję w związku z jego wsparciem dla Rosji, można się spodziewać dalszego rozszerzania „czarnej listy”.

– Na razie mamy do czynienia z licencjonowaniem, czyli za każdym razem, kiedy chiński eksporter chce sprzedać produkty dual-use czy metale ziem rzadkich, to musi się ubiegać o licencję do Ministerstwa Handlu Chińskiej Republiki Ludowej. Natomiast Chińczycy w swoim wachlarzu ograniczeń eksportowych mają bardzo dużo instrumentów i jest możliwe, że w przyszłości mogą nałożyć zupełny zakaz sprzedaży takich produktów – wskazuje Paulina Uznańska. – Zawsze pozostaje pytanie o to, na ile będą w stanie ten zakaz egzekwować, bo to są niesamowicie skomplikowane układy łańcuchów dostaw, w których nie jest to proste do śledzenia, jednak widzimy, że Chińczycy zdecydowanie idą w tym kierunku.

Mogą o tym świadczyć już ubiegłoroczne decyzje Pekinu w sprawie restrykcji eksportowych na metale ziem rzadkich i produkty z nich wytwarzane. W odpowiedzi na podwyższanie ceł przez administrację Donalda Trumpa w kwietniu 2025 roku Chiny wprowadziły licencje eksportowe na siedem ciężkich metali z tej grupy, m.in. terb, dysproz i samar, które są niezbędne do produkcji m.in. magnesów i elektroniki wojskowej. W październiku 2025 roku rozszerzyły kontrole, obejmując nimi kolejne metale ziem rzadkich czy technologie ich przetwarzania. Część z tych zmian zawieszono do listopada 2026 roku.

– To jest o tyle ważne, że cały świat zależy od metali ziem rzadkich rafinowanych i wydobywanych w Chinach. Mniej więcej 70 proc. ich wydobycia ma miejsce na terenie tego kraju, a w przypadku rafinacji ponad 90 proc. – wskazuje ekspertka Zespołu Chińskiego OSW. – Chiny już w zeszłym roku pokazały, że nie będą się zgadzały na to, żeby ich metale ziem rzadkich były wykorzystywane za granicą do rozwoju sektora obronności. I teraz widzimy ich kolejny krok w tym samym kierunku, czyli najpierw metale ziem rzadkich, teraz przedsiębiorstwa z zakresu dual-use, Chiny po prostu krok po kroku starają się odcinać Zachód od swoich półproduktów, materiałów, komponentów, żeby spowalniać obronność i modernizację państw NATO.

W 2024 roku Chiny wydobywały sześciokrotnie więcej metali ziem rzadkich niż drugie w zestawieniu Stany Zjednoczone. Silna zależność Unii Europejskiej od importu tych surowców z Państwa Środka stała się narzędziem nacisku w rękach władz w Pekinie. Komisja Europejska już zapowiedziała inicjatywy na rzecz zmniejszania tej zależności. Jedną z nich jest przyjęcie rozporządzenia w sprawie surowców krytycznych, które mocno podkreśla potrzebę dywersyfikacji dostaw. Do 2030 roku UE powinna przestać sprowadzać więcej niż 65 proc. rocznego zapotrzebowania na którykolwiek z pierwiastków z jednego kraju trzeciego. Dodatkowo 25 proc. rocznego zużycia powinno pochodzić z recyklingu, a nie z wydobycia.

– My jako Europa szykujemy się na wojnę obronną z Rosją, a jednocześnie uzależniamy się od Chin, które są najlepszym przyjacielem Federacji Rosyjskiej. Problem polega na tym, że w razie konfliktu Chiny z łatwością mogłyby odciąć europejskie firmy od dostępu do strategicznie ważnych dla nich komponentów czy produktów. Dlatego bardzo ważne jest, żeby te firmy wykonały benedyktyńską pracę prześledzenia swoich łańcuchów dostaw, sprawdzenia, z kim dokładnie współpracują, i starały się nie pozyskiwać produktów tylko z jednego źródła – mówi Paulina Uznańska.

Jak ocenia w swojej analizie ekspertka, decyzja Chin sygnalizuje gotowość do dalszego wspierania Rosji w wojnie przeciw Ukrainie. Może też być odczytywana jako rosnąca asertywność Pekinu, zwłaszcza w kontekście zaplanowanego na jesień przyjęcia nowych instrumentów ochrony wspólnego rynku.

Chińczycy będą się starali wywierać presję, żeby Unia nie wprowadzała dodatkowych mechanizmów ochrony własnego rynku. To, z czym obecnie mamy do czynienia w dwustronnych relacjach, to jest ogromna presja przemysłu chińskiego na przemysł unijny. Właściwie przemysł unijny jest obecnie pożerany przez przemysł chiński. Unia obecnie planuje pokazanie nowych instrumentów ochrony wspólnego rynku: to mogą być cła i inne bardzo szeroko zakrojone narzędzia, które miałyby ten jednolity rynek chronić. Ten krok Chin pokazuje, że będą gotowi agresywnie odpowiadać na takie działania Unii Europejskiej – mówi Paulina Uznańska.

W lipcowym raporcie przygotowanym przez Ośrodek Studiów Wschodnich oraz Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) analitycy ostrzegają przed skutkami nowej fali chińskiej ekspansji gospodarczej, określanej jako „chiński szok 2.0”. Uderza ona bezpośrednio m.in. w przemysł motoryzacyjny, maszynowy, chemiczny oraz zielonych technologii. Oszacowano, że unijna gospodarka w 2025 roku utraciła z tego powodu 87 mld euro wartości dodanej, a Polska – 11,4 mld euro. Presja ze strony Chin jest widoczna zarówno na rynku unijnym, jak i na rynkach zagranicznych, gdzie europejskie produkty konkurują z tymi „made in China”. Eksperci wskazują na kilka obszarów, które wymagają pilnej zmiany. Obok uzależnienia od importu metali ziem rzadkich jest to równie duże uzależnienie od azjatyckiej produkcji substancji czynnych i składników antybiotyków oraz od dostaw ogniw do instalacji fotowoltaicznych. Autorzy raportu i cytowani w nim przedsiębiorcy podkreślają potrzebę wprowadzenia selektywnego protekcjonizmu, ale też aktywniejszej polityki przemysłowej, ochrony strategicznych łańcuchów dostaw, rozwoju własnych marek oraz premiowania europejskiej wartości dodanej w zamówieniach publicznych.

Źródło: Newseria.pl