W spektaklu „Dyrektor teatru” spotykają się aktorzy dramatyczni i śpiewacy operowi. Arie Mozarta sąsiadują z popularnymi włoskimi przebojami

W spektaklu „Dyrektor teatru” muzyka i(spacja)scenografia stają się jednym z(spacja)głównych narzędzi opowiadania historii. Warstwa muzyczna opiera się na zderzeniu różnych estetyk. Publiczność może usłyszeć zarówno wirtuozowskie arie Mozarta, będące fundamentem przedstawienia, jak również muzykę filmową i(spacja)włoskie przeboje Marino Mariniego, budujące atmosferę słonecznej Italii i(spacja)złotej ery kina. Od strony scenograficznej na scenie udało się połączyć plan filmowy, studio fotograficzne i(spacja)wybieg, na którym odbywają się pokazy mody.

W przedstawieniu „Dyrektor teatru” spotykają się dwa światy ’ aktorzy dramatyczni i(spacja)śpiewacy operowi. Ta niezwykła fuzja, obecna już w(spacja)oryginale z(spacja)XVIII wieku, stała się osią współczesnej adaptacji Jakuba Przebindowskiego. Ze sceny można usłyszeć zarówno komediowe dialogi, jak i(spacja)wirtuozowskie arie Mozarta, wykonywane w(spacja)języku włoskim.(spacja)Tomasz Pokrzywiński, autor aranżacji do tego spektaklu, chciał, aby warstwa muzyczna była dla(spacja)publiczności pewnym zaskoczeniem.

’ To jest bardzo mało znana i(spacja)rzadko grywana opera, właściwie komedia z(spacja)muzyką W.A. Mozarta. Być może dlatego, że jest tam bardzo mało muzyki, bo tam są tylko dwie arie i(spacja)dwa ensemble, plus oczywiście uwertura. Natomiast jest tam dużo tekstu dramatycznego, przeznaczonego dla(spacja)aktorów. To są role tylko mówione, a nie(spacja)śpiewane. My dzisiaj mamy tekst polski w(spacja)adaptacji reżysera Jakuba Przebindowskiego i(spacja)myślę, że zachwyceni będą zarówno słuchacze operowi, jak i(spacja)publiczność, która przyjdzie bardziej obejrzeć komedię stricte teatralną ’ mówi Tomasz Pokrzywiński, kierownik muzyczny.

W spektaklu obok muzyki Mozarta pojawiają się również włoskie przeboje. Połączenie tych dwóch światów muzycznych nie(spacja)jest przypadkowe. Tworzy pomost między tradycyjną operą a kulturą popularną, pokazując, że sztuka nieustannie się zmienia i(spacja)czerpie z(spacja)różnych źródeł.

’ Muzycznie jest to bardzo kolorowy spektakl. Są bowiem nawiązania do włoskich przebojów lat 50., do muzyki filmowej z(spacja)tego okresu, natomiast nie(spacja)mamy tradycyjnej orkiestry mozartowskiej, tylko mały kameralny zespół, Bastarda Mozart Ensemble. Zestaw instrumentów jest dość nietypowy, jest klarnet kontrabasowy oraz(spacja)wiolonczela, i(spacja)ten skład jest uzupełniony obojem, fagotem, skrzypcami i(spacja)fortepianem. Cały czas oscylujemy pomiędzy muzyką klasyczną a improwizacją, brzmieniami niemozartowskimi. Zespół pełni tutaj kluczową rolę w(spacja)nadawaniu temu spektaklowi wymiaru eksperymentu i(spacja)nietypowego brzmienia ’ mówi Tomasz Pokrzywiński.

Równie istotną rolę odgrywa w(spacja)tym spektaklu scenografia. Katarzyna Gabrat-Szymańska przyznaje, że jej przygotowanie sprawiło jej dużą frajdę, bo również wymagało nietypowych połączeń różnych czasów i(spacja)estetyk.

’ Nie ukrywam, że była to przyjemność, a jednocześnie wyzwanie, aby sprostać temu zadaniu, dlatego że łączymy tutaj elementy lat 50. i(spacja)60. oraz(spacja)współczesne. Aby one wszystkie połączyły się na scenie, trzeba było wymyślić taki klucz, żeby było wiadomo, gdzie jesteśmy, co chcemy przekazać i(spacja)dlaczego tak, a nie(spacja)inaczej ’ mówi Katarzyna Gabrat-Szymańska.

Inspiracje włoską kulturą, architekturą oraz(spacja)światem kina tworzą przestrzeń zawieszoną pomiędzy rzeczywistością teatralną, filmowym planem zdjęciowym i(spacja)modowym wybiegiem.

’ Pod koniec XIX wieku we Włoszech żyła taka artystka, sopranistka, diva opery ’ Natalina Cavalieri. Ona występowała też u nas w(spacja)Teatrze Wielkim w(spacja)Warszawie. W niej zakochał się Piero Fornasetti, który potem był największym designerem we Włoszech, w(spacja)związku z(spacja)tym ten motyw przewodni tutaj jest. Wprowadziliśmy elementy włoskiej architektury, żeby połączyć wszystko, co się dzieje na zewnątrz, jak i(spacja)wewnątrz. Na scenie jest więc trochę planu filmowego,(spacja) trochę planu studyjnego, studia fotograficznego i(spacja)wybiegu ’ wyjaśnia.

Scenografka zdradza, że sporo czasu zajęło poszukiwanie rekwizytów z(spacja)lat 50. i(spacja)60. Okazało się, że wiele jakże cennych przedmiotów znalazło się w(spacja)domach rodziny i(spacja)znajomych.

’ Były poszukiwania w(spacja)internecie i(spacja)przez(spacja)znajomych, niektórzy przynieśli jakieś elementy ze swoich domów, w(spacja)związku z(spacja)czym zrobiła nam się tutaj skarbnica, istne muzeum. Wydaje mi się, że to też jest okazja do tego, żeby sobie przypomnieć, jak to wyglądało kiedyś u naszych babć lub mam. Ważne jest, żeby lata 50., 60. i(spacja)te dzisiejsze się połączyły ’ mówi.

Spektakl odsłania kulisy teatralnego i(spacja)filmowego świata ’ świata pełnego wielkich emocji, rywalizacji, artystycznych marzeń i(spacja)absurdów, które od wieków pozostają zadziwiająco aktualne. Katarzyna Gabrat-Szymańska dostrzega duże podobieństwo między tymi dwoma odległymi o(spacja)kilka dekad okresami. Aktorzy nadal bowiem walczą o(spacja)role, a twórcy martwią się, jak zdobyć pieniądze na sztukę i(spacja)jak pogodzić ambicję z(spacja)oczekiwaniami publiczności.

’ Kobiety przepychają się łokciami i(spacja)walczą o(spacja)swoją pozycję na scenie. Odwołując się do filmów Felliniego, zawarliśmy ten wątek, bo(spacja)właśnie w(spacja)tych latach był ten przełom, kiedy kino wkroczyło na salony, a teatr i(spacja)opera zeszły na bok. Kino przechwyciło scenę teatralną, była to też duża szkoda dla(spacja)ludzi teatru i(spacja)oper, oni mieli duży kłopot w(spacja)tych latach ’ dodaje.

Spektakl „Dyrektor teatru”, który jest nie(spacja)tylko komedią, lecz także refleksją nad miejscem artysty w(spacja)zmieniającej się rzeczywistości kulturowej można oglądać na scenie Basenu Artystycznego Warszawskiej Opery Kameralnej.

Źródło: Newseria.pl