iswinoujscie.pl • Niedziela [13.09.2026, 13:40:21] • Świnoujście
fot. iswinoujscie.pl
Na początku podkreślmy. Zaproszeni wykonawcy postarali się by tradycja morskiego śpiewania została podtrzymana. Minęło wszak już 41 lat od czasu gdy deskach, dawno już nieistniejącej sali teatralnej po raz pierwszy pod szyldem „Wiatraka” zabrzmiały pieśni o morzu. Morskie śpiewanie, którego mózgiem i duszą był przez lata Jurek Porębski miało jednak zgoła inny charakter i niezapomnianą atmosferę, nawet gdy wykonawcy i publiczność dosłownie dusili się w pomieszczeniach bez dostępu świeżego powietrza. W tym roku organizatorzy postawili na nadmorską świeżość. Muszla koncertowa wydawała się plenerem idealnym. Wiadomo też było, że impreza ma szansę by przyciągnąć turystów i kuracjuszy w końcówce kalendarzowego lata. I tak też się stało. Tyle tylko, że wykonawcom nie było najłatwiej z takimi słuchaczami zbudować atmosfery radosnego pokładu rozśpiewanego żaglowca.
Po piątkowej , morskiej dedykacji dla dzieci czyli „Wiatraczku” już w sobotę przyszła pora na mocniejsze głosy. Tym razem, na początek przed mikrofonami stanęły panie z popularnego zespołu „Keja”. Podopieczne Barbary Okoń, od lat już, z powodzeniem mierzą się z muzyczną materią marynarskiej pieśni pracy. Rolę solistki wzięła na siebie tym razem Halina Nowak Wsparciem pań były niezłomne „Chwaty”. Podczas ich występu w muszli zapachniało pokładem starego żaglowca. Prowadząca oba chóry UTW wzięła na siebie także rolę konferansjerki, przybliżając publiczności tradycje morskiego śpiewania, ze szczególnym uwzględnieniem Świnoujścia. Nie mogło zatem zabraknąć także wspomnienia legendarnego Poręby i jego słynnej „Kei”. „A gdzie ta keja?!” Odpowiedź niezmiennie brzmi; „w Świnoujściu!”
fot. iswinoujscie.pl
Zdecydowanie mocniejsze uderzenie nastąpiło gdy na scenie pojawiła się grupa Queen’s Anne Revenge” Green Wood”. Woliński zespół założony i prowadzony przez Marka Pigułę, od swoich początków wierny jest morskim klimatom Irlandii, a w jego repertuarze dominują porywające do zabawy morskie motywy „Zielonej Wyspy”.
Nad morzem niebo zasnuwał już wieczorny mrok gdy na scenie pojawił się, pamiętny z dawnych „Wiatraków „Klang”. Szantowy maraton zakończyła gwiazda tegorocznego festiwalu- zespół, który też znany był już wcześniej z występów w Świnoujściu. „EKT” z Gdyni zdołali nie tylko zachęcić do wspólnego śpiewania ale też porwać publiczność do zabawy przed sceną muszli.
fot. iswinoujscie.pl
Co warto podkreślić; wszyscy wykonawcy dziękowali organizatorom z Miejskiego Domu Kultury w Świnoujściu. Szczególnie dużo ciepłych słów padło pod adresem akustyka, który zapewnił techniczny komfort wykonawcom. Ani razu podczas tych koncertów nie zdarzyło się też by odbiór zakłócił pisk sprzęgających się urządzeń co przed laty było „normą”. Pod tym względem organizatorom należą się dodatkowe brawa.
Szantowym występom „Wiatraka” towarzyszyły w tym roku „targi rybne”. Na pewno dobry pomysł tyle tylko, że pod taką nazwą organizuje się na całym świecie imprezy ze świeżymi rybami w roli głównej. Nawet te mające regionalną markę jak paprykarz nie powinny naszym zdaniem dominować… Rybka zamknięta w pierogu czy w puszce… No niby to też ryba. Tyle tylko, że nawet setki kilometrów od morza, takich przetworów można doszukać się na sklepowych półkach. Na pewno wielu przyjezdnych liczyło na coś świeższego, pachnącego pokładem rybackiej łodzi. Wolińskie Stowarzyszenie Rybaków np. dawało już w Świnoujściu przykłady, że można. Dziś chwalimy się dobrze rozwijającą współpracą z Wolinem. Cóż więc stoi na przeszkodzie by skorzystać z tego także podczas takich imprez jak „Wiatrak”. Można na niego narzekać ale tradycję trzeba i warto kontynuować. Niech będzie jak wino; im starszy tym lepszy!
źródło: www.iswinoujscie.pl
Źródło: iswinoujscie.pl