Polacy częściej niż inni opiekunowie wątpią w uczucia swoich kotów. Eksperci: to błędny odczyt sygnałów [DEPESZA]

68 proc. opiekunów kotów w Polsce przyznaje, że ich pupil bywa wobec nich obojętny, a tyle samo choć raz się zastanawiało, czy w ogóle ich kocha. To jeden z najwyższych wyników spośród czterech badanych krajów – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie marki SHEBA. Eksperci podkreślają jednak, że problemem nie jest większy dystans samych zwierząt, lecz sposób, w jaki ludzie interpretują ich zachowanie.

– Nie ma dowodów na to, że polskie koty zachowują się inaczej niż koty w innych częściach świata. Koty jako gatunek mają uniwersalne mechanizmy komunikacji, potrzeby i sposoby okazywania emocji. Różnice mogą dotyczyć raczej tego, jak opiekunowie interpretują ich zachowanie i na ile potrafią odczytywać subtelne sygnały, które koty wysyłają – mówi agencji informacyjnej Newseria Małgorzata Głowacka, lekarka weterynarii, ekspertka ds. żywienia zwierząt w Mars Polska.

Z badania wynika, że 68 proc. polskich respondentów odbiera swojego kota jako obojętnego. W Wielkiej Brytanii ten odsetek wynosi 65 proc., we Francji 64 proc., a w Stanach Zjednoczonych 56 proc. Również w przypadku pytania o to, czy kot w ogóle kocha swojego opiekuna, Polacy częściej deklarują wątpliwości niż badani w innych krajach. Zdaniem ekspertów takie wyniki mogą wynikać z ograniczonej wiedzy o tym, jak koty komunikują przywiązanie.

– W przeciwieństwie do psów ich sygnały są znacznie subtelniejsze – to może być powolne mruganie, ocieranie się o nogi, spokojne przebywanie w tym samym pomieszczeniu czy inicjowanie krótkiego kontaktu. Jeśli opiekun nie zna tego języka, łatwo może uznać kota za zdystansowanego, choć w rzeczywistości zwierzę po prostu komunikuje się inaczej – ocenia Małgorzata Głowacka.

Badanie pokazuje też wyraźne różnice w sposobie budowania relacji z kotem. Opiekunowie w USA i Wielkiej Brytanii częściej niż Polacy deklarują bardziej ekspresyjne zachowania. Miauczenie do kota – czyli próba dosłownego mówienia jego językiem – to najpopularniejsza metoda w USA (52 proc.) i Wielkiej Brytanii (49 proc.), podczas gdy w Polsce robi to zaledwie co trzeci opiekun, a we Francji nieco więcej – 38 proc. Podobnie wygląda sytuacja z oglądaniem razem „kociej telewizji", czyli filmików z ptakami czy akwarium: w USA po taki sposób sięga 39 proc. opiekunów, w Wielkiej Brytanii 30 proc., a w Polsce i Francji tylko 12 proc..

Polacy wypadają powściągliwie również w innych kategoriach. Wstawanie przed świtem, żeby zdążyć z kocim śniadaniem na czas, praktykuje 28 proc. opiekunów w Wielkiej Brytanii i 26 proc. w USA, podczas gdy we Francji i Polsce robi to zaledwie 16 proc. Jeszcze wyraźniej widać tę różnicę w przypadku wideorozmów z kotem podczas wyjazdu – decyduje się na nie 18 proc. Brytyjczyków i 16 proc. Amerykanów, a wśród Polaków tylko 8 proc., niemal tak samo rzadko jak wśród Francuzów (7 proc.).

Eksperci zaznaczają jednak, że więzi z kotem nie buduje się spektakularnymi gestami, ale codzienną przewidywalnością, spokojem i poszanowaniem jego potrzeb.

 Zamiast szukać spektakularnych gestów, warto się skupić na codzienności: regularnych porach karmienia, zabawie angażującej instynkty łowieckie i dawaniu kotu przestrzeni do samodzielnego inicjowania kontaktu. Kot, który czuje się bezpiecznie i ma poczucie kontroli nad swoim otoczeniem, zwykle chętniej wchodzi w relację z człowiekiem. Największy efekt przynoszą więc nie jednorazowe działania, ale konsekwentnie budowane poczucie bezpieczeństwa – podkreśla lekarka weterynarii.

Jak wskazuje, kluczowe znaczenie ma zmiana perspektywy. Zamiast oczekiwać od kota zachowań typowych dla psa, warto się skupić na tym, czego potrzebuje, by czuć się bezpiecznie.

– Fundamentem kociego zaufania jest przewidywalność, odpowiednio przygotowana przestrzeń i uważność na sygnały wysyłane przez zwierzę. Im mniej narzucamy kontakt, a bardziej odpowiadamy na potrzeby kota, tym łatwiej zbudować dobrą relację – mówi Małgorzata Głowacka.

Współczesna wiedza o zachowaniu zwierząt pokazuje, że koty mają bogate życie emocjonalne, ale wyrażają je inaczej niż psy. To, co człowiek odczytuje jako chłód lub obojętność, bywa w rzeczywistości oznaką zaufania i komfortu.

 Przez lata koty były postrzegane jako zwierzęta całkowicie niezależne i mniej potrzebujące uwagi niż psy – dodaje ekspertka. – Im większa wiedza opiekunów o kociej komunikacji i potrzebach, tym mniejsze ryzyko, że naturalne zachowania kota zostaną błędnie odczytane jako obojętność.

Zamiast pytać „dlaczego mój kot mnie nie kocha”, warto zadać inne pytanie: „czego mój kot potrzebuje, żeby czuć się bezpiecznie?”. Na takim właśnie założeniu opiera się program „Od ignorowania do uwielbienia” marki SHEBA. Inicjatywa powstała we współpracy z naukowcami z Instytutu Nauki o Zwierzętach Waltham – ośrodka badawczego Mars Petcare zajmującego się zdrowiem i zachowaniem zwierząt. Program bazuje na modelu SHINE, obejmującym pięć kluczowych obszarów kociego dobrostanu: socjalizację, zdrowie, indywidualność, żywienie oraz środowisko.

Wnioski z badania sugerują więc, że polskie koty nie są bardziej oziębłe niż koty w innych krajach. Różnica może tkwić nie w ich zachowaniu, lecz w tym, jak opiekunowie interpretują subtelne sygnały wysyłane przez swoje zwierzęta. 

Źródło: Newseria.pl